poniedziałek, 29 sierpnia 2016

Przyjęcie weselne - forma

5. Jaka będzie forma przyjęcia weselnego?
(kolacja we dwoje/rodzinny obiad/duże wesele)



Tym sposobem z Kościoła/USC przenosimy się na salę weselną, ale zanim zacznie się zabawa trzeba zdecydować, czy stać nas na zaproszenie wszystkich wujków, stryjków i kuzynek? No dobra – stać nas, tylko pytanie czy chcemy? Odpowiedź często brzmi – nie. Może to się wydawać samolubne, zwłaszcza stryjence spod Szczebrzeszyna, bo jak to tak ślub bez wesela… cóż, a właśnie, że tak. Wybaczcie mój stanowczy sprzeciw, lecz chociaż tradycję darzę wielkim szacunkiem, to niesamowicie wkur…..rza mnie roszczeniowa postawa niektórych bliskich nam osób. Najpierw domagają się chłopaka/dziewczyny, żeby zaraz potem wiercić młodym dziurę w brzuchu o zaręczyny. Kiedy już doczekają się zaręczyn, zasypują nas swoimi niestworzonymi pomysłami na organizację wesela, a kiedy słyszą: za rok może dwa, ich miny przypominają chorego kota na pustyni. Jeśli jakimś cudem uda im się dotrwać do tego wielkiego dnia, przebąkiwaniu o dzieciach nie będzie końca. A zwróćże się natenczas do troskliwej ciotuni, ażeby wsparła dobrą monetą tak ochoczo dopingowaną nową rodzinę, azali choćby dłuższą chwilką z potomkiem spędzoną matulę strudzoną wyręczyła, a poznasz Ty niewdzięczniku co znaczy cioteczne doradztwo… Czasem naprawdę zachodzę w głowę, jak ten świat oszalał na punkcie własnej racji i niepowstrzymanej konieczności zarażenia nią innych. Fakt, że nie akceptujemy i boimy się inności według mnie ma swoje podłoże właśnie tutaj – w braku uznawania inności przekonań choćby.
Drodzy Czytelnicy, jeśli jeszcze tu jesteście, idźcie zawsze swoją drogą. Może macie gorące temperamenty i chcecie uroczystość zaślubin uczcić huczną balanga w gronie przyjaciół, a może idealnym dla Was będzie wyjątkowa kolacja we dwoje na dachu wieżowca. To co mogę Wam doradzić, to dajcie sobie wolną rękę i nie ograniczajcie swojej wyobraźni utartymi zwyczajami, a już ZWŁASZCZA nie dajcie się wpędzić w to, czego oczekują od Was inni. Pamiętajcie, że czasami tylko wydaje Wam się, że najlepszą z opcji jest duże wesele w gronie całej rodziny z bliska i daleka. Jest to forma, która została Wam niejako wtłoczona do głów, jedyna znana, jedyna akceptowana przez rodziców i dziadków, którym też od pokoleń najbliżsi wkładali go głów te same treści i wzorce. O tyle o ile, w organizacji ceremonii samego ślubu nie macie zbyt dużo możliwości wprowadzenia indywidualnych pomysłów i marzeń, o tyle jeśli mowa o przyjęciu weselnym – ogranicza Was tylko własna wyobraźnia… no i fundusze rzecz jasna. Aczkolwiek według mnie, nie ma rzeczy niemożliwych do zrealizowania i jeśli odpowiednio wszystko zaplanujecie, może okazać się, że wesele na jachcie wcale nie wyniesie Was więcej niż warszawski hotel.


Pełna marzeń :)

Po co ten ślub

3. Ślub kościelny, cywilny czy humanistyczny?
4. Gdzie odbędzie się ceremonia? 

(Kościół/USC/plener)


Chcąc być bardziej w zgodzie ze sobą, umieściłabym to pytanie na pierwszej pozycji. Pomijając kwestię wiary i wartości, jakie każdy z nas wyznaje, stawiając za tło pytanie, po co w ogóle ten ślub, jednocześnie odpowiadamy sobie na pytanie postawione w tytule. I tak dla jednych odpowiedzią jest „co Bóg złączył, człowiek niech nie rozdziela”, dla innych najistotniejszą będzie kwestia „W pierwszej kolejności powołane są z ustawy do spadku dzieci spadkodawcy oraz jego małżonek”, a znajdą się i tacy, którzy nie odnajdują w żadnej z powyższych form. Co z nimi? Czy nie czując przynależności do żadnego wyznania, a jednocześnie kierując odrazę do nadzwyczaj sformalizowanej procedury ślubu cywilnego, mają zrezygnować z tak wspaniałej uroczystości? Na szczęście nie, ale wróćmy do początku.

Ślub kościelny – często utożsamiany z konkordatowym, którym sam w sobie absolutnie nie jest. Różnice są dwie. Pierwsza - w skutkach, jakie rodzi, bowiem w tym zestawieniu, wyłącznie ślub konkordatowy jest gwarancją zawarcia ważnego w świetle polskiego prawa, związku małżeńskiego. Następnie, dla ważności ślubu konkordatowego konieczne jest uzyskanie z Urzędu Stanu Cywilnego zaświadczenia o braku okoliczności wykluczających zawarcie małżeństwa. W ten oto sposób, dopełniwszy pozostałych formalności w parafii, możemy pobrać się raz w obecności księdza.

Ślub cywilny – do niedawna jedyna uznawana przez Państwo forma zawarcia ważnego związku małżeńskiego. Dziś, dzięki porozumieniu Stolicy Apostolskiej z państwem polskim, możemy uniknąć tej wątpliwej przyjemności składania przysięgi przed urzędnikiem. Jednakże jest to w dalszym ciągu jedyna droga sformalizowania związku dla osób nie związanych z żadnym wyznaniem. Sama ceremonia odbywa się dużo szybciej niż ślub kościelny, a i formalności są znacznie zminimalizowane. Ponadto, ślub cywilny można zawrzeć w dowolnym miejscu w każdym urzędzie w całej Polsce.

Ślub humanistyczny – to opcja niewywierająca żadnych skutków w sferze prawa, a więc formalnie pozostajemy w konkubinacie, mimo że tym co łączy ślub humanistyczny z pozostałymi, jest fakt wymiany obrączek. Od ślubu kościelnego różni się tym, że nie jest związany z żadną tradycją religijną ani obarczony tak wieloma wymogami formalnymi. Na całokształt ceremonii, łącznie z przysięga i wyborem celebransa, mają wpływ wyłącznie Państwo Młodzi, a uroczystość odbywa się w duchu koncentracji na człowieku, wolności jednostki. Śluby takie organizuje Polskie Stowarzyszenie Racjonalistów.
Skoro już wiadomo, jakie mamy opcje, warto przedyskutować między sobą sprawę wyboru formy wesela. Jak już wspomniałam we wstępie, według mnie jest to najistotniejsze pytanie z całej listy. I chociaż zakładam, że zanim dojdzie do zaręczyn, znacie się już na tyle, żeby wiedzieć, którą drogę wybierzecie, to jak zawsze namawiam Was gorąco – rozmawiajcie ze sobą często, długo i na każdy temat.


Nałogowa gaduła :)

Idealne miejsce

2. Gdzie planujemy ślub?
(rodzinne miasteczko/nadmorski kurort/elegancka stolica)

9. Czy wybrane miejsca (na ślub i wesele) nie są w zbyt dużej odległości od siebie/czy jesteśmy w stanie pokryć koszty dojazdu i noclegu naszych gości?


Konieczność określenia ogólnych współrzędnych naszego przyjęcia, jako część stworzenia wizji wesela, chyba dla nikogo nie jest dziwna. Wybór miejsca, często determinowany budżetem czy tradycją, może przesądzać o terminie uroczystości, jej ogólnym stylu, liczbie zaproszonych gości i wielu innych zmiennych.
Pozwolę sobie poniższe rozważania rozpocząć wzmianką odnośnie weselnych tradycji. W moich stronach przyjęło się, że ślub powinien odbyć się w parafii, tudzież mieście rodzinnym przyszłej Panny Młodej. Z pewnością wiąże się to z tzw. wydawaniem Panny za mąż, a co za tym idzie powinna być ona wydana z rodzinnego domu --> do domu jej męża. Jest to niewątpliwie piękny zwyczaj i wart kultywowania, jednak z praktycznego punktu widzenia, często niezwykle utrudniony w realizacji. Przy organizacji i planowania przyjęcia weselnego warto wziąć pod uwagę kilka istotnych spraw.

Po pierwsze: skąd pochodzi większość rodziny przyszłych Państwa Młodych?
Jest to o tyle istotna kwestia, o ile Wasz budżet nie przewiduje noclegu i transportu dla wszystkich bądź większości zaproszonych gości. Oczywiście, Państwo Młodzi nie zawsze pokrywają te koszty. Zdarza się, że goście sami organizują dojazd i nocleg wedle uznania. Jednakże inaczej rzecz ma się, kiedy w rodzinie mamy osoby starsze, schorowane. Niekiedy to właśnie dla nich Nasze wesele jest największym i często najbardziej wyczekiwanym wydarzeniem. Wtedy to zatem przemyśleć, czy narażanie ich na długą podróż i hotelowe warunki, jest aby na pewno współmierne do niezwykłości wybranego miejsca.

Po drugie: czy w pobliżu znajduje się odpowiednie miejsce na ślub/wesele?
W zależności od tego, czy o wyborze miejsca decyduje parafia, czy wymarzona sala weselna, warto wcześniej zorientować się, czy w jego pobliżu znajduję się dobrze skomunikowany Kościół/USC czy hotel. Długa i skomplikowana wyprawa gości weselnych z miejsca ceremonii ślubu do miejsca przyjęcia weselnego może spowodować różne przykre konsekwencje, a nawet konieczność zrezygnowania z uczestniczenia w zabawie. Oczywiście jest to również świetna sposobność dla każdej kreatywnej Pary Młodej, na wypożyczenie dużego autobusu (najlepiej wpasowującego się w motyw przewodni całego wesela) i organizację wspólnej podróży do miejsca przyjęcia. Kto pamięta szkolne wycieczki, wie że najlepsza integracja odbywała się właśnie podczas jazdy.

Po trzecie: gdzie obecnie mieszkacie i jak  często możecie bywać w miejscu organizowania przyjęcia?
To jeden z ważniejszych punktów, według mnie. Żadna Panna Młoda nie będzie zadowolona, jeśli po przyjeździe na salę z Kościoła, zastanie cokolwiek, co nie odpowiadało jej początkowej wizji miejsca, czy dekoracji. Jeśli Wasz budżet nie przewiduje sprawdzonej dekoratorki, może okazać się koniecznym samodzielne udekorowanie sali, a co za tym idzie wcześniejsza obecność na miejscu. Także degustacja potraw z menu, czy też załatwienie tzw. formalności może niekiedy wymagać osobistego stawiennictwa. Warto się zatem zastanowić, czy przykładowo hiszpańska plaża, oprócz możliwości finansowych, będzie w zasięgu Waszej mocy organizacyjnej.

Po czwarte: jakie trudności wiążą się z poszczególnymi miejscami?
Oczywiście, zwłaszcza my – Panie, będziemy bezbłędnie mnożyć zalety eleganckiego pałacu we francuskiej prowincji, czy też jak z rękawa wymieniać wspaniałości stylowych wielkomiejskich wnętrz, jednak warto w tym jednym przypadku w pierwszej kolejności skupić się na trudnościach, jakim będziemy musieli sprostać decydując się na przyjęcie na leśnej polanie, czy też w ekskluzywnym hotelu. Naturalnie, co bardziej marudni Panowie, będą mistrzowsko gasić kobiece zapędy, dlatego też proponuje przy każdej trudności od razu zapisywać możliwe rozwiązanie, a dopiero na koniec zdecydować, czy to rozwiązanie jest na tyle optymalne, aby daną trudność wykluczyć. Przykładowo, jeśli rozwiązaniem dla zbyt małego budżetu weselnego jest podjęcie miliona dodatkowych prac i kanapkowa dieta, trudność należy uznać za istotną, jeśli nie decydującą. Natomiast w przypadku, gdy wątpliwości budzi wirujący pod wpływem morskiej bryzy piasek, niszczący potrawy, rozwiązaniem może okazać się duży namiot – co w sytuacji nieco większych możliwości finansowych – pozwala daną trudność uznać za całkowicie pokonaną. 

Poza powyższymi, może wchodzić w grę jeszcze wiele innych wątpliwości. Może macie wymarzony zespół, który obsługuje tylko określoną część Polski, albo chcecie nawiązać motywem/stylem do przyjęcia weselnego Waszych rodziców. Ostatnio popularnym pomysłem są plenerowe ceremonie ślubne i o ile problemom grzęznących w trawie obcasów można łatwo zaradzić, o tyle warto dokładnie sprawdzić, czy uzyskanie odpowiedniej zgody w przypadku ślubu kościelnego będzie równie osiągalne.  


Nieuznająca niemożliwego :)


czwartek, 25 sierpnia 2016

Sposób na teściową

Skoro mamy już wstępny projekt budżetu, przeszedł czas aby wyjść naprzeciw wszystkim tym parom, które postanowiły zorganizować ślub i przyjęcie weselne przy wsparciu finansowym rodziców. Jak wiadomo, z rodziną najlepiej na zdjęciu, a życiowe doświadczenie podpowiada, że temat pieniędzy, jest w naszym społeczeństwie dodatkowo konfliktogennym zagadnieniem.

Dlatego też, dla wszystkich narzeczonych, którzy tak dalece troszczą się o zdrowie psychiczne swoje i swoich przyszłych teściów, przygotowałam drobny materiał pomocniczy, ażeby zapobiec ewentualnym różnicom zdań na różnych etapach przygotowań.

Powitajmy gorącymi brawami:



WSPÓLNE STANOWISKO STRON
w przedmiocie zasad organizacji ceremonii zaślubin …………… i ………..

Dnia ……………….. roku w ………………………:..
…………………………………………. (imiona przyszłego PM i rodziców)
oraz
…………………………………………… (imiona przyszłej PM i rodziców)
zwani dalej Stronami,
uzgadniając wspólne stanowisko (zwane dalej Porozumieniem) w przedmiocie zasad organizacji ceremonii zaślubin …………….. i ……………….., która odbędzie się dnia ……………………… roku, w ……………….. Strony postanawiają co następuje:

I.
UDZIAŁ STRON W ORGANIZACJI
1. Przez udział Stron w organizacji rozumie się:
a. uczestnictwo w ustaleniach dotyczących wspólnego budżetu weselnego,
b. uczestnictwo w ustaleniach dotyczących liczby gości weselnych,
c. uczestnictwo w procesie podejmowania decyzji w przedmiocie lokalizacji i wyborze sali weselnej,
d. uczestnictwo i głos doradczy we wszelkich negocjacjach dotyczących któregokolwiek punktu z listy RZECZY DO ZROBIENIA PRZED ŚLUBEM, która stanowi załącznik nr 1 do niniejszej Porozumienia,
e. partycypację w kosztach ceremonii w ustalonym stosunku procentowym; LISTA KOSZTÓW stanowi załącznik nr 3 do niniejszej Porozumienia.
2. Organizacja ceremonii należy w takim samym stopniu do wszystkich Stron niniejszego Porozumienia, z zastrzeżeniem czynności, które ze względów lokalizacyjnych zostaną dobrowolnie przyjęte do realizacji przez jedną ze Stron.
3. Pominięcie którejkolwiek ze Stron może wynikać jedynie z wyrażonej przez nią na to uprzednio zgody.
4. Wyrażenie przez jedną ze Stron zgody na pominięcie skutkuje brakiem możliwości późniejszego ingerowania przez nią w  poczynione ustalenia czy czynności i wyklucza ją z dalszej dyskusji na ten temat.
5. Pominięcie którejkolwiek ze Stron bez jej wyraźnej zgody, skutkować będzie koniecznością ponowienia negocjacji i ustaleń od początku z udziałem pominiętej Strony.

II.
OBOWIĄZKI STRON
1. Strony wspólnie ustalą punktu z listy RZECZY DO ZROBIENIA PRZED ŚLUBEM, które będą leżały w gestii poszczególnych Stron.
2. Każda ze Stron zobowiązuje się w całości i z należytą starannością zrealizować punkt z listy RZECZY DO ZROBIENIA PRZED ŚLUBEM, który zdecyduje się przejąć na własne wykonanie.
3. LISTA PODZIAŁOWA będzie stanowić załącznik nr 2 do niniejszego.
4. Bez względu na przydział na liście podziałowej, Strony partycypują w kosztach w ustalonym przez siebie stosunku procentowym.

III.
PODZIAŁ KOSZTÓW CEREMONII
1. Strony partycypują, w ustalonym przez siebie stosunku procentowym, w kosztach:
a. wynajęcia sali weselnej,
b. zakupu alkoholu na przyjęcie weselne.
2. Strony partycypują w częściach równych, w kosztach:
a. wynajęcia zespołu muzycznego,
b. wynajęcia fotografa,
c. opłaty za ceremonię kościelną,
d. zakupu jednakowych sukien dla druhen.
3. Strony poniżej 25 roku życia, samodzielnie, partycypując w nich w częściach równych, pokrywają koszty:
a. dekoracji sali weselnej, kościoła i samochodu,
b. wynajęcia samochodu,
c. zaproszeń i papeterii weselnej,
d. symbolicznych prezentów dla Gości,
e. prezentu dla rodziców,
f. kursu przedmałżeńskiego,
g. kursu tanecznego,
h. innych.
4. Strony poniżej 25 roku życia we własnym zakresie pokrywają koszty związane z własnym ubiorem.

IV.
ZASADY DOTYCZĄCE SPOSOBU PROWADZENIA NEGOCJACJI
1. Strona realizująca dany punkt z listy RZECZY DO ZROBIENIA PRZED ŚLUBEM, po ustaleniu wspólnego stanowiska z członkami swojej rodziny i dokonaniu wyboru najkorzystniejszej w swoim odczuciu oferty, za pośrednictwem swojego przedstawiciela, prezentuje wybraną ofertę przedstawicielowi drugiej Strony.
2. Przedstawiciel drugiej Strony, po zapoznaniu się z propozycją, prezentuje ją pozostałym członkom swojej rodziny i po ustaleniu wspólnego stanowiska, przekazuje to stanowisko przedstawicielowi Strony przygotowującej ofertę.
3. Strony dążą do kompromisowego rozstrzygnięcia poszczególnych kwestii.
4. Jeśli jedna ze Stron nie przyjmuje w całości propozycji Strony proponującej, aby uzyskać głos w dyskusji i prawo do zakwestionowania pierwotnej propozycji, ma obowiązek zaproponować kontrofertę i zaprezentować ją drugiej Stronie.
5. Każda ze Stron zobowiązuje się do przestrzegania 7-dniowego terminu na wypracowanie odpowiedzi na zaprezentowaną ofertę wśród swoich członków rodziny. Brak odpowiedzi w zakreślonym terminie poczytuje się za przyjęcie proponowanej oferty.
6. Każda ze Stron zobowiązuję się do przestrzegania 5-dniowego terminu na prezentację kontroferty w razie braku akceptacji oferty pierwotnej. Brak kontroferty w zakreślonym terminie poczytuje się za przyjęcia pierwotnej oferty.
7. W razie niedających się usunąć przeszkód w wypracowaniu wspólnego stanowiska, przeprowadza się głosowanie. Każda za Stron Porozumienia posiada jeden głos. W przypadku równego rozłożenia głosów, przyszłej Parze Młodej przysługuje prawo podjęcia decyzji ostatecznej.
8. Jeśli Strona przyjmująca propozycję, zaakceptują ją w całości, stanowisko w sprawie uważa się za ustalone i przechodzi do realizacji zamówienia.

V.
UPRAWNIENIA PRZYSZŁEJ PARY MŁODEJ
1. Za przyszłą Parę Młodą na potrzeby niniejszej Porozumienia rozumie się: ………………………… występujących wspólnie i w porozumieniu.
2. Przyszła Para Młoda samodzielnie podejmuje decyzję odnośnie spraw przewidzianych w pkt. III ust. 3.
3. Wedle uznania, przyszłej Parze Młodej przysługuje prawo do zwrócenia się z prośbą   o radę do każdej ze Stron Porozumienia i nie tylko.
4. W kosztach przewidzianych w pkt. III ust. 2, w razie konieczności przeprowadzenia głosowania, przyszłej Parze Młodej przysługuje prawo veta.

VI.
POSTANOWIENIA KOŃCOWE
1. Porozumienia zostało sporządzone w sześciu jednobrzmiących egzemplarzach, po jednym dla każdej ze Stron.
2. Ewentualne spory wynikłe na tle wykonania powyższego Porozumienia, Strony zobowiązują się rozstrzygać polubownie, z wzajemnym szacunkiem i wyrozumiałością dla spraw niestanowiących przejawy złej woli którejkolwiek ze Stron.
3. Do spraw nieuregulowanych powyższym Porozumieniem, zastosowanie mają ogólne zasady współżycia międzyludzkiego, zasady poszanowania godności drugiego człowieka, a nade wszystko ukierunkowanie na wypracowanie kompromisowego stanowiska dla obopólnego dobra i zadowolenia.
4. Wszelkie zmiany powyższego Porozumienia dla swej ważności wymagają formy pisemnej pod rygorem nieważności, a Postanowienia dodatkowe będą wprowadzane w formie aneksu.

Oczywiście jest to tylko przykładowe brzmienie Porozumienia i szablon, na którym możecie bazować. Jak wiadomo, nie każdy z nas jest doskonały i czasem takie spisanie ogólnych zasad pomaga w utrzymaniu atmosfery szacunku i zrozumienia każdej ze stron. Polecam opcję pośrednią, mianowicie bazując na powyższym szablonie, zacznijcie od przeprowadzenia rozmowy i omówienia powyższych kwestii. Nie ma sensu na wstępie rzucać rodzicom podejrzanie brzmiący kontrakt, a to Porozumienia może posłużyć Wam jako lista tematów do poruszenia na rodzinnym spotkaniu. Powodzenia! :)

Loving daughter-in-law ;)

piątek, 19 sierpnia 2016

Budżet weselny

1. Jaki mamy budżet weselny?



To pytanie spędza sen z powiek nie jednej przyszłej parze młodej. Ba, znam nawet takich, którzy ze strachu przed kosmicznymi kosztami wesela i ślubu odkładają decyzję o zaręczynach na tzw. aż się dorobię. Cóż, z mojego doświadczenia wynika jedno - ten czas nigdy nie nadejdzie. To chyba jedna z niewielu prawd, której możemy być pewni. Nie ma odpowiedniego czasu na takie wydatki. 
Pocieszający jest fakt, że przy dobrej organizacji i odpowiednim podejściu, możemy zminimalizować zbędne koszty i w pełni cieszyć się okresem przygotowań. Moja recepta na dobrze zorganizowany budżet - planowanie! :)  
OD CZEGO ZACZĄĆ?

Przede wszystkim musicie zacząć od tego, kto i w jakim zakresie może i CHCE partycypować w kosztach Waszego ślubu i wesela. Często takimi osobami są rodzice, którzy motywowani własnymi doświadczeniami, czują się w obowiązku wyprawienia młodym hucznego wesela. Jest to prawdopodobnie podyktowane staropolską tradycją, gdzie w gestii rodziny Panny Młodej leżały koszty organizacji całego przyjęcia, natomiast rodzina Pana Młodego odpowiadała za organizację wyłącznie alkoholu, orkiestry, obrączek, bukietu Panny Młodej i samochodu. Jest to jedna z opcji, aczkolwiek obecnie raczej rzadko spotykana. Innym sposobem jest dokonanie podziału 50/50, bądź przyjęcia metody opłacania wyłącznie swoich gości przez każdą ze stron, a podział dodatkowych kosztów rozłożony zostaje po połowie lub proporcjonalnie do zaproszonych. Bywa też tak, że Państwo Młodzi decydują się samodzielnie pokryć koszty ślubu i wesela, wtedy z pewnością metodologia ustalania budżetu jest dużo łatwiejsza i zazwyczaj przebiega bez zbędnych emocji.

CO DALEJ?

W zależności od tego, kto wesprze Was od strony finansowej organizacji wesela możecie:

1) zorganizować spotkanie rodzinne, podczas którego ustalicie budżet weselny. Warto tutaj określić kto, w jakim procencie i za co będzie odpowiedzialny. Przykładowo: każda ze stron pokrywa koszty sali (tzw. talerzyka), noclegu i transportu gości przez siebie zaproszonych, a ponadto kosztami alkoholu i ciasta dzielimy się proporcjonalnie do ich liczby. Pozostałymi wydatkami takimi jak muzyka, dekoracja, samochód dzielimy się po równo, natomiast koszty stroju Pani i Pana Młodego pokrywają Państwo Młodzi we własnym zakresie, bądź przy wsparciu swojej rodziny. 

--> opcja, kiedy rodzice pokrywają koszty całego przyjęcia dzieląc się między sobą 50/50

2) zorganizować spotkanie rodzinne, podczas którego ustalicie budżet weselny. Warto tutaj określić kto odpowiada za jakie części wesela. Przykładowo: rodzice Panny Młodej finansują wynajęcie sali i orkiestry, a rodzice Pana Młodego biorą na siebie fotografa, alkohol i koszty ślubu kościelnego, czyli organizację tzw. części stałych wesela. Państwo Młodzi natomiast samodzielnie pokrywają koszty swoich pomysłów, przez co rozumiem ubiór, dekoracje, papeterię ślubną itp. 

--> opcja dla par, które mogą sobie pozwolić na częściowo samodzielne pokrycie kosztów 

3) usiąść we dwoje, przy spokojnej kolacji i określić Wasze średnio-miesięczne wpływy i wydatki. Dzięki temu będziecie mogli stworzyć wspólny fundusz weselny, na który będziecie co miesiąc przeznaczać określone wcześniej sumy, w zależności od możliwości. Może być to forma konta oszczędnościowego, lokaty, czy nawet domowej skarbonki. Ciekawym pomysłem jest również rozłożenie wszystkich wydatków na dłuższy okres. Przykładowo kiedy uzbieracie już na obrączki - kupcie obrączki, nawet jeśli będzie to na rok przed datą ślubu. Dzięki temu unikniecie ślubnej gorączki przed samą uroczystością i szukania na ostatnią chwilę drogich kredytów celem pokrycia nieprzewidzianych kosztów. Przy tej opcji trzeba jednak dużo samodyscypliny. Niecierpliwym Pannom Młodym stanowczo zakazuję się rocznego spoglądania na obrączki ślubne, czy przekładania zaproszeń z góry na dół. Takie działania są gwarancją niepowodzenia i znudzenia swoim własnym weselem. 

--> opcja dla samodzielnych finansowo par. 

OSTATNIA PROSTA

Ten punkt wrzuciłam na koniec tylko dlatego, że każdy może mieć inną wizję wesela, przez co ciężko będzie go odnieść do pełnego wachlarza przypadków. Kiedy już mamy mniej więcej kwotowo ustalone zasoby finansowe, pora zweryfikować nasze plany z brutalną rzeczywistością. Ja mówię o tym zrobić rekonesans, a mam przez to na myśli poszperanie w internecie, rozpytanie znajomych i stworzenie uśrednionego cennika weselnego. Przykładowo:
  • koszt wynajęcia sali: ..... (min.)/...... (max.)
  • koszt dekoracji: ..... (min.)/...... (max.)
  • koszt wynajęcia orkiestry/DJ: ..... (min.)/...... (max.)  
  • itd. itd. 
Taki cennik pozwoli też podsumować Wam to, co ustaliliście podczas planowania budżetu. Może okazać się, że trzystu gości, to jednak za dużo i bezpieczniej będzie ograniczyć się do rodzinnego obiadu w gronie najbliższych. Oczywiście nie wykluczam opcji kredytowej, jednak warto pamiętać, że z braniem pożyczek jest tak, że często dostajemy cudze pieniążki, ale spłacamy już zupełnie swoje. 

Przezorna i zawsze ubezpieczona :)


czwartek, 18 sierpnia 2016

Lista pytań - ogólna wizja

Zgodnie z zapowiedzią poniżej gotowa lista pytań, dzięki której stworzenie ogólnej wizji ślubu i wesela będzie czystą przyjemnością.

1. Jaki mamy budżet weselny?
(Do dokładnego ustalenia tego punktu warto włączyć wszystkich, którzy będą w kosztach faktycznie partycypować - np. rodziców)

2. Gdzie planujemy ślub? 
(rodzinne miasteczko/nadmorski kurort/elegancka stolica)

3. Ślub kościelny, cywilny czy humanistyczny?

4. Gdzie odbędzie się ceremonia? 
(Kościół/USC/plener)

5. Jaka będzie forma przyjęcia weselnego? 
(kolacja we dwoje/rodzinny obiad/duże wesele)

6. Jaki będzie styl przyjęcia weselnego? 
(folk/glamour/elegancja/pałac królewski/rustykalny/morskie opowieści/nowocześnie)

7. Jakie miejsce będzie pasowało do wybranego stylu?
(karczma/pałac/hotel/dworek/stodoła/las/namiot/jacht)

8. Ilu (mniej więcej) gości planujemy zaprosić?

9. Czy wybrane miejsca (na ślub i wesele) nie są w zbyt dużej odległości od siebie/czy jesteśmy w stanie pokryć koszty dojazdu i noclegu naszych gości?

10. Czy wybrany przez nas styl uda się pogodzić z ustalonym wcześniej budżetem?
(czy dekoracje, samochód, stroje Pary Młodej adekwatne do stylu, nie będą zbyt dużym obciążeniem finansowym i organizacyjnym)

To podstawowe dziesięć pytań, które pozwoli Wam stworzyć ogólną wizję ślubu i wesela. Oczywiście powyższe zestawienie jest typowo instrukcyjne, możecie dołożyć swoje pytania, jak również część spraw zostawić na później. Ponadto podkreślam, że jest to jeden z kroków przeznaczony dla par, które może nigdy na ten temat ze sobą nie rozmawiały, może dotychczas nawet nie zastanawiały się nad odpowiedziami na niektóre z tych pytań. Jakaś część z Was na pewno doskonale wie, jakie jest stanowisko narzeczonego co do poszczególnych kwestii - to wspaniale. Nie pomijajcie jednak tego kroku przed np. decyzją o rezerwacji sali weselnej. Może się okazać, że wybraliście piękne wnętrze w pałacowym stylu, ale Wasz budżet nie przewiduje dekoracji na tzw. wysoki połysk, plus nie macie czasu na samodzielne ich wykonanie. Chociaż nie warto psuć sobie wspaniałego okresu przygotowań drobiazgami, to jednak każda perfekcjonistka będzie musiała ciężko przełknąć swoje niedopatrzenie, a marzycielki szybko opuści zapał, kiedy będą musiały tworzyć marzenia od nowa z powodu nieprzemyślanej do końca decyzji.  

W następnych postach postaram się pokrótce omówić każde z pytań, żeby ułatwić Wam zadanie. Przyznaję, że sama do tej pory nie do końca wiedziałam, czym jest ślub humanistyczny, ani jaka jest możliwość zorganizowania ceremonii w plenerze. 

Dobrze poinformowana :)


Ogólna wizja - dlaczego warto ją mieć

Znacie już moje przygody związane z wyborem sali weselnej, więc pora na kilka słów o tym, jak ich uniknąć. 
Czym jest ogólna wizja wesela ? 

Ogólna wizja jest generalnym pomysłem na to, jak Ty i Twój narzeczony wyobrażacie sobie dzień waszego ślubu i wesela. Uszczegóławiając chodzi o to, czy chcecie wziąć ślub kościelny, czy w USC, czy ceremonia ma się odbyć starodawnym zwyczajem w parafii Panny Młodej, czy może zamierzamy powiedzieć sobie sakramentalne tak zagłuszani krzykiem mew na irlandzkim klifie. Poza tym, ogólna wizja to także odpowiedzi na pytania, w jakim stylu chcemy urządzić przyjęcie weselne, czy ma być to obiad dla najbliższej rodziny, czy może bal na sto par. Te i wiele innych pytań warto sobie postawić zanim udacie się w podróż pt. pierwsze rezerwacje.
Może być tak, że wybrałaś mężczyznę, który nie lubi zajmować się tego typu sprawami albo jest mu po prostu wszystko jedno. Przecież: "nie ma sensu TERAZ myśleć o tym, co będzie za DWA LATA! Zwłaszcza w takim stopniu szczegółowości!" Z mojego doświadczenia wynika, że poza tym co i za ile, to kwestia koloru przewodniego czy wyboru między turkusem a niebieskim, jest raczej poza zakresem zainteresowań większości panów. Czy to lepiej, czy gorzej - oceńcie same, lecz mimo wszystko radzę nie zakładać niczego z góry. Po prostu spytajcie: czy Ty, mój luby, masz może w jednej ze swoich tajemniczych szufladek, ukrytą wizję swojego wymarzonego dnia? Żart :) - na to pytanie nie spodziewajcie się poważnej odpowiedzi. Co sugeruję, to konkret. Zadając pytania w stylu jak wyżej u nawet najbardziej rozkochanego mężczyzny wywołacie delikatny atak paniki, gdyż obawiam się, że w najdalszych otchłaniach podświadomości ogólna wizja ślubu może okazać się pojęciem nieposiadającym żadnych desygnatów. Zatem mamy kolejne pytanie:

jak wydobyć z naszego przyszłego małżonka choć strzępki informacji 
zakrawających o miano pomysłów? 

Moją sprawdzoną metodą jest metoda gotowania jajka. Wiem, brzmi to co najmniej dwuznacznie, ale spokojnie - dzisiaj nie o tym. Sama metoda, jak i jej subtelna nazwa są całkowicie autorskie, jednakże rozpowszechnianie niniejszym uważam za wręcz obowiązkowe. Sekret dobrze ugotowanego jajka, według mnie, polega na tym aby stopniowo podnosić temperaturę wody w garnku poprzez podkręcanie płomienia/ciepła kuchenki. Wtedy możemy mieć pewność, że jajko ugotuje się dokładnie do takiej postaci, jaką mamy ochotę skonsumować. W przeciwnym razie nawet najlepszy czasomierz może nas zawieść. Zatem nie należy przyszłego Pana Młodego od razu zarzucić listą pytań odnośnie wymarzonego motywu przewodniego, miejsca, daty, sali, muzyki, koloru itd itd. Nie wskazane jest także zadawanie pytań zbyt ogólnych (w żargonie jajecznym: utrzymywanie zbyt małego płomienia przez cały czas gotowania). To powoduje niepotrzebny stres i dezorientację. Skoro więc On dokonał czynu wymagającego tak nieprawdopodobnych pokładów odwagi, jakim są zaręczyny, nie nadwyrężajmy tego mechanizmu nazbyt mocno i przejmijmy kierownictwo nad następnym etapem przygotowań, czyli: 

KROK 1: STWÓRZMY LISTĘ PYTAŃ, na jakie musimy udzielić odpowiedzi (zarówno Ty jak i Twój wybranek) celem stworzenia ogólnej wizji ślubu i wesela. 
KROK 2: ZAPISZMY SWOJE ODPOWIEDZI na zadane pytania starając się z całych sił nie traktować ich jako marzenia, a wyłącznie ogólne kierunki wizji.
KROK 3: ZAPISZMY ODPOWIEDZI PARTNERA starając się przy tym nie poddawać ich ocenie i nie traktować odmiennych od naszych oczekiwań, jako rujnowanie NASZEGO przecież dnia.
KROK 4: DOKONAJMY OCENY, które z różniących Nas punktów są dla Nas możliwe do negocjacji, a które są warunkiem niemalże koniecznym (np. ślub kościelny czy cywilny).
KROK 5: PRZEDYSKUTUJMY RÓŻNICE - ostatni i niestety najtrudniejszy ze wszystkich kroków na całej drodze do stworzenia ogólnej wizji. Jeśli mogę podzielić się z Wami moimi obserwacjami, starajcie się nie tracić z oczu głównego powodu całego zamieszania: siebie. Pamiętajcie, że bez Was ta ceremonia się w ogóle nie odbędzie. Na razie to może wydawać się oczywiste, ale kiedy Wasza wizja zderzy się z wizją Waszych rodziców, wtedy docenicie jak ważne jest postawienie spraw organizacyjnych pod takim własnie hasłem. To jest dzień, w którym przede wszystkim WY, ale co najważniejsze - oboje, musicie czuć się najlepiej jak to możliwe. 

W następnym poście postaram się pomóc w stworzeniu optymalnej listy pytań z kroku pierwszego, zatem stay tuned. 

Planująca krok po kroku :)


Zaręczyny... i co dalej?

Skoro już wiecie, jak doszło do tego, że na moim palcu błyszczy najładniejszy na świecie pierścionek, przejdźmy powoli do głównej tematyki bloga. 
Wbrew pozorom moją pierwszą myślą po zaręczynach nie był wcale wyścig do ołtarza. Szybko, szybko, data, sala, zespół, fotograf… w tym miejscu brakuje mi gif’a galopującego rumaka. :) 
To do mnie zupełnie niepodobne, ale pamiętam, że pomyślałam: super, nacieszmy się tym okresem narzeczeństwa, nie dajmy się wciągnąć w wir przygotowań całej tej weselnej otoczki.
HA! Jeśli jest wśród Was ktoś, komu się to udało, dajcie znać. Chętnie osobiście pogratuluję i zasięgnę kilku rad. Powiedzieć, że nam się to nie do końca udało – niedopowiedzenie stulecia! Zaraz po powrocie dosłownie utonęliśmy w morzu informacji i natychmiastowego podejmowania decyzji. Wbrew pozorom przyczyną tego wcale nie były babciowo-ciociowe poradnictwo weselne, tylko zetknięcie z rzeczywistością organizacji takiego wydarzenia w naszych okolicach.
Uwierzcie mi, dopóki sama w to nie weszłam, też byłam romantyczką z rozwianym włosem snującą cudowne wizje, jak to z Panem G. biegniemy w strojach weselnych ku zachodzącemu słońcu. BANG! Teraz brakuje mi gif’a mocnego uderzenia o podłogę. :) Co za ułuda. 




Generalnie zgadzam się – jeśli masz super grubaśne konto w banku i cudowną konsultantkę ślubną, lucky you. Będziesz gościem na swoim weselu i prawdopodobnie wszystko o czym tutaj napiszę będzie Ci zupełnie obce, i dobrze! Gdyby było mnie na to stać, właśnie od tego zaczęłabym organizację wesela (i na tym w praktyce skończyła). Niestety, machina ruszyła wprawiając przy tym w ruch całą masę pojedynczych trybików w mojej głowie, czego efekty będziecie mogli śledzić tutaj.
            Dlaczego zatem wpadliśmy w ten wir organizacji już na dwa lata przed ślubem? A no dlatego, że w dniu zaręczyn taką oto orientacyjną datę sobie wybraliśmy. „Pobierzemy się jakoś w 2018 roku, także na spokojnie” – taką informacją raczyliśmy wszystkich spragnionych naszych weselnych planów bliskich i przyjaciół. Nie minęło kilka dnia, kiedy zostaliśmy życzliwie poinformowani, że 2018 rok – w porządku, ale w listopadzie, bo wcześniej wszystkie fajne sale w promieniu 30 km mają już zarezerwowane terminy :O Gdybym prowadziła transmisję na żywo moja reakcja w tej chwili byłoby delikatnie mówiąc wyrażająca coś na pograniczu szoku i zdenerwowania. Nie ukrywam, w pierwszej chwili totalnie spanikowaliśmy przez co zarezerwowaliśmy pierwszą obejrzaną salę z jedynym dostępnym wrześniowym terminem. Nie muszę chyba dodawać, że obyło się bez wcześniejszego rozpytania znajomych o szczegóły dotyczące obsługi, czy chociażby jakości jedzenia. Zaliczka wpłacona – problem z głowy. Jak łatwo się domyśleć… nie na długo. Po tygodniu od rezerwacji okazało się, że obsługa i kierownictwo sali nie sprzyja gościom weselnym, a jedzenia na stołach brakuje już o dwudziestej trzeciej. Ponadto zespół, na który bardzo liczyliśmy oznajmił, że z powyższych względów w tej sali więcej nie zagra.
  



Tak właśnie z wielce zadowolonej z siebie, sprytnej pary przeszliśmy do tej wersji znacznie urealnionej.
              Niechże ten post będzie przestrogą, a następnym razem napiszę Wam dlaczego tak ciężko było nam z salą i jak uniknąć tego typu sytuacji.

Mądra Polka po szkodzie :)


środa, 17 sierpnia 2016

Mój dzień w Wicklow

Wakacje. 
Piękny, jak zwykle pogodowo nieprzewidywalny poranek w Irlandii obudził nas około   9 rano. Zaplanowaliśmy na dzisiaj wycieczkę na klify do Wicklow, miejscowości oddalonej od naszej przystani o kilkanaście kilometrów. Żadne znaki na niebie i ziemi nie zapowiadały tego, co miało się dzisiaj wydarzyć. Do dziś zastanawiam się, czy sam główny zainteresowany był do końca pewny, że to będzie TEN dzień. Nic poza moją intuicją, przez która na clif walk wystroiłam się w sukienkę… wszelki komentarz jest zbędny, dzisiaj zrzucam to na intuicję. NA SZCZĘŚCIE, nie podróżowaliśmy sami i nasz przewodnik szybko wybił mi z głowy długą, plączącą się między nogami kieckę.  
            Zatem Clifs of Wicklow (nazwa nadana przez nas) okazały się zjawiskiem, olśnieniem. Ciężko opisać dokładnie widoki z uwagi na totalnie zmienną pogodę tego dnia, chociaż może to właśnie powodowało, że doświadczyliśmy tak wielu niesamowitych obrazów. Wędrówka słońca, które raz bardzo mocno grzało żeby zaraz schować się za chmurami, powodowała, że morze mieniło się tysiącem barw. W jednej chwili można było dostrzec zarówno zieleń, granat i fiolet w takiej intensywności, że całość mogła z powodzeniem ubiegać się o miano dzieła sztuki. Perfekcji dopełniał kolor roślinności… trawy i krzewów mijanych po drodze. Teren był nieprawdopodobnie ciekawy. Z jednej strony przedzieraliśmy się przez krzewy dużo wyższe od ludzkich postaci, a zaraz naszym oczom ukazywało się rozległe pole golfowe z idealnie przyciętą trawą. Natura zdawała się łaskawie oddawać część siebie ludziom pod ich kontrolę i dla ich przyjemności, jednocześnie zagarniając swoją część wyłącznie dla siebie, z całą właściwą sobie intensywnością i tajemnicą. Szłam szlakiem, który nie należał do najłatwiejszych, zwłaszcza momentami, gdy idąc przy samym brzegu czuło się dudniącą o skalną ścianę wodę, a stąpając ziemia wydawała głuche odgłosy jakby ostrzegając przed zawaleniem.



Mimo wszystko było bajkowo. Moja artystyczna dusza aż podskakiwała w środku z radości, a nieposkromiona wyobraźnia co krok podsuwała kolejne obrazy cudownych wydarzeń jakie mogłyby mieć tutaj miejsce.
Wiele obrazów krążyło wtedy po mojej głowie, prócz tego jednego. Idąc w kierunku plaży, otoczona po obu stronach ścianami skal porośniętych niesamowicie zieloną roślinnością stwierdziłam: „Tutaj mogłaby umrzeć”, po czym wkroczyliśmy na kamienistą powierzchnię, gdzie z wody obserwowały nas foki. Nawet teraz słyszę szum fal uderzających o brzeg. Tam też stało się to, czego absolutnie nikt się nie spodziewał. Do tej pory wydaje mi się to wszystko bardziej fragmentem tamtych klimatycznych wyobrażeń niż rzeczywistością.
Tęsknie za tamtym krajobrazem, zapachem i dźwiękami, jakie otulały wtedy każdy milimetr mojego ciała. Szum fal chyba już zawsze będzie kojarzył mi się z niespodzianką. Sceneria jaką wybrał Pan G. była trafiona w sam środek tarczy. Ktoś kto znał mnie prawie siedem lat doskonale wiedział, gdzie nie będę umiała odmówić.
Ciekawe jest to, że kiedy byłam młodsza o zaręczynach myślałam bardzo wzniośle. Wyobrażałam sobie jakąś niewiarygodną niespodziankę na dachu wieżowca, latający baner albo przynajmniej jakieś uprowadzenie. Poza tym byłam pewna, że ten moment zmieni całe moje życie, że od tej pory będę innym człowiekiem. To ciekawe, bo tak samo myślałam o osiemnastych urodzinach i tak samo jak osiemnaste urodziny były niesamowitą chwilą, tak i tej chwili niczego absolutnie nie brakowało. Co dziwne, nie wydarzyło się nic, co do tej pory pozostawało w kręgu moich wyobrażeń pod hasłem zaręczyny. Poza niespodzianką nie było tłumu ludzi, pękających balonów, śpiewających słowików, jednorożców i innych. Byłam ja i On (i foki rzecz jasna - o dziwo nie klaskały). Tak naprawdę nie wiem co się wydarzyło od chwili kiedy Pan G. klęknął na kolano do momentu zorientowania się, że z jego plecaka wystaje telefon na statywie, który wszystko zarejestrował, a mimo to było właśnie tak jak powinno być. Czułam całą sobą, że to właśnie ten mężczyzna, ten moment, to miejsce.



Pisząc dziś tą relację, zastanawiam się co mogę napisać wszystkim tym dziewczynom, które ciągle na ten moment czekają. Po chwili refleksji wydaje mi się, że nic nie muszę pisać. To zabrzmi strasznie tandetnie, ale w tym tkwi niesamowita, głęboka prawda. Nie musicie się martwić, czy to ten, czy nie. Do wszystkich perfekcjonistek: nie bójcie się zostawić tą jedną sprawę całkowicie jemu. Wiem, że drżycie przed nieidealnością jego wizji i boicie się, że zrobi to akurat nie tak, jak wy od dawna sobie wymarzyłyście. Do wszystkich niecierpliwych: cieszcie się z czasu, który jeszcze przed Wami. Niech Wasze głowy tworzą cudowne wizje, a Wasze serca niech podskakują w radosnym oczekiwaniu. Jeśli to ten właściwy, doczekacie się. Jeśli to ten właściwy, zrobi to idealnie, dla Was. Jeśli to ten właściwy, wszelka niepewność zniknie jak tylko dopuścicie do głosu Wasze serca, czyli… odpuścicie analizę. Perfekcjonistki teraz mnie zlinczują, a niecierpliwce powieszą, ale najpiękniejsze chwilę w moim życiu przeżyłam bez głowy. Chociaż jestem perfekcyjnym kosmicznym niecierpliwcem, to nigdy nic emocjonalnie trójwymiarowego nie zdarzyło mi się dzięki dogłębnej analizie zjawiska i skrupulatnym zaplanowaniu szczegółów.

Bujająca w obłokach :)


czwartek, 11 sierpnia 2016

Dobre złego początki

    Odpowiedź na pytanie dlaczego wpadłam na pomysł bloga o tematyce ślubnej jest prosta. Muszę odciążyć Pana G od analizowania moich bardziej lub mniej szalonych pomysłów odnośnie dekoracji, tiulów, sukienek, motywów przewodnich, kolorów zaproszeń i wielu innych.  
    Choć czasem słodka jest nieświadomość mężczyzn w tematyce około-ślubnej, zwłaszcza od strony estetyczno-artystycznej, to niestety przeciążenie szufladkowego systemu konstrukcji męskiego mózgu przynosi zazwyczaj opłakane skutki. 
    Stąd też w praktyce organizacja wesela, to najczęściej domena Pań. W tym miejscu jednak pragnę nadmienić, iż będę cudownie zaszczycona, jeśli od czasu do czasu zajrzy do mnie jakiś przyszły Pan Młody w poszukiwaniu inspiracji. Swoją drogą, bardzo polecam. Nic tak nie uszczęśliwi przyszłej małżonki jak odrobina męskiej inicjatywy. :)
   Do rzeczy - W I T A M   W S Z Y S T K I C H  na moim blogu poświęconym ślubom, weselom   i wszystkiemu co z tym związane. Chyba nie ma nic bardziej oczywistego niż świeżo upieczona narzeczona pisząca o organizacji ślubu, ale spokojnie - zaskoczę Was! Nie będzie to typowy blog, który spotkacie szukając w internecie podpowiedzi odnośnie różnych drobiazgów związanych                   z organizacją wesela. Nie będę też starała się dorównać profesjonalnym stronom oferującym cała gamę porad i ofert podwykonawców w danym rejonie Polski - choć podjęłam tą próbę, jak na perfekcjonistkę przystało. Ja jedynie postaram się zarazić przyszłe Panny Młode szalejącą w mojej głowie burzą ślubnych pomysłów oraz przeprowadzić je krok po kroku po najważniejszych momentach na drodze do idealnego wesela.       
    Z uwagi na to, że sama borykam się z ograniczonym budżetem weselnym, pokaże Wam też jak można samodzielnie, czy też po prostu minimalnym nakładem finansowym, zrealizować większość drogich na pierwszy rzut oka pomysłów.
    Dodam, że w przyszłości planuję stworzyć mini planner ślubny. Według mnie będzie on, poza niewiarygodną frajdą dla wszystkich podobnych mi maniaczek organizacji, także jedną z niewielu pamiątek z gorącego czasu oczekiwania na TEN DZIEŃ
    Nie szczędźcie swoich uwag w komentarza, tylko ostrzegam - każdą wykorzystam do udoskonalenia tego miejsca. :)