piątek, 2 września 2016

Jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze

10. Czy wybrany przez nas styl uda się pogodzić z ustalonym wcześniej budżetem?
(czy dekoracje, samochód, stroje Pary Młodej adekwatne do stylu, nie będą zbyt dużym obciążeniem finansowym i organizacyjnym)


 Pieniądze szczęścia nie dają, dopiero zakupy. ~ Marilyn Monroe


Prawda znana i lubiana przez większość znanych mi kobiet, jednak w temacie weselnych wydatków, dosyć niebezpieczna. Jako nałogowa zakupoholiczka zostałam zobligowana przez Pana G., do złożenia uroczystej przysięgi konsultowania KAŻDEJ decyzji finansowej i pod żadnym pozorem niepodpisywania umów kredytowych… Niestety zakupoholizm połączony z realizacją szalonych pomysłów z prędkością światła w moim wykonaniu oznacza kłopoty. Na szczęście Pan Bóg nade mną czuwa i wie, że tylko miłość może mnie uchronić przed skończeniem pod mostem w szpilkach od Louboutin’a <3
Tym niezbyt optymistycznym wstępem, chciałam Wam – drogie Panie powiedzieć, że czasem warto polegać na tej bardziej oszczędnej połowie, zwłaszcza w kwestiach wydatków ślubnych. Dlaczego? A to dlatego, że wesele i tak pochłania w znacznej mierze niebotyczne sumy pieniężne, stąd czasem drobiazg, zupełnie nieistotny z punktu widzenia całości przyjęcia, dla Waszej kieszeni może mieć znaczenie co najmniej spore. Warto przy tym pamiętać, że poza uroczystością, czeka Was jeszcze całe życie i czasem szkoda wydawać pieniądze na gadżety, które ani nie zostaną z Wami na dłużej, ani goście specjalnie nie zwrócą na nie uwagi. Umiar to wartość zdecydowanie uniwersalna. Wow… Pan G. pewnie drukuje teraz to zdanie i zaraz zobaczę je and łóżkiem, także doceńcie moje poświęcenie, bo ten post będzie mnie dużo kosztował. ;)
Podsumowując, polecam Wam realizować swoje pomysły tak, aby nie przesłoniło to w efekcie Was tego dnia, ale i Wam prawdziwego sensu całego zamieszania. Bądźcie dla siebie najważniejsi i co najważniejsze, nie pozwólcie by kłótnie o pieniądze zrujnowały Wam cudowny czas oczekiwania i przygotowań. Do wszystkich Panów – pozwólcie przyszłym żonom na odrobinę fanaberii. Podpowiedź dla bardziej ograniczonych finansowo – niech to będzie jedna rzecz, ale od początku do końca odpowiadająca marzeniom Waszych dam serca, np. balony w kształcie serca albo wyśniony nadruk na zaproszeniach. Do wszystkich Pań natomiast – pozwólcie przyszłym mężom dożyć dnia ślubu. ;) Mam na myśli nie dopuśćcie, aby sprawdzając konto zszedł biedny na zawał. Warto czasem posłuchać dobrych rad i w spokoju przemyśleć, czy aby księga gości za 200 zł jest aż tak niezbędnym wydatkiem? Czy poza kilkoma dniami po weselu, kiedykolwiek do niej zajrzycie?

I kto to mówi ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz