środa, 7 września 2016

MOTYW PRZEWODNI – FOLK/LUDOWY


Osobiście jest to mój ulubiony motyw przewodni dla przyjęcia weselnego, chociaż definicyjnie bardzo trudny do zidentyfikowania. Przez FOLK można rozumieć bardzo wiele w zależności do jakiej kultury się odnosimy, dlatego też nie chcąc się narażać, zamiennie będę posługiwała się zawężającym pojęciem motywu ludowego w odniesieniu do naszego podwórka.

            Dlaczego FOLK? Według mnie jest to strzał w dziesiątkę, jeśli marzy nam się tradycyjne polskie wesele. Nasycenie barw, różnorodność, suto zastawione stoły, biesiadujący goście to tworzy niesamowitą intensywność całości, a co za tym idzie także wspomnień. Jeśli zatem mamy już tą cudowną wizję, należy przemyśleć sprawę miejsca. Najtrafniejsza w tym przypadku, najbardziej klimatyczna i obfitująca w możliwości aranżacyjne będzie… stodoła! :) Spokojnie, dla mniej ekstrawaganckich osób polecam po prostu karczmę lub gospodę oferującą organizację przyjęć weselnych. Będzie to równie harmonijne, a może nie aż tak absorbujące.   
           
KOLORY: Bezapelacyjnie królują zdecydowana czerwień, piękny granat, intensywna zieleń, czasem żółty. Warto też zwrócić uwagę na wzory, które mogą odpowiadać wzornictwu na strojach ludowych danego regionu.
W temacie dodatków mamy pełen wachlarz możliwości, od ślubnej papeterii:
przez dekoracje sali:
po stroje Państwa Młodych:

Całość tworzy niebywały klimat i zdumiewający czar, ale po kolei. Jeżeli mamy już wybraną idealną salę/namierzoną i przygotowaną stodołę, możemy zabrać się za dekoracje. Pomieszczenia nawiązujące do naszego motywu są zazwyczaj dosyć masywne i ciemne, wsparte pionowymi lub poziomymi drewnianymi belami, które nadają ciężaru całości. Prostym sposobem na nadanie im odrobiny delikatności jest przybranie ich w zieloność. Może to być przykładowo gruby sznur spleciony z zielonych liści i gałązek oplatający belki, oczywiście wedle uznania można wzbogacić to pojedynczymi kwiatkami w kolorach przewodnich. Dodatkowo ważny jest system oświetlenia. Osobiście jestem absolutnie zakochana w świecach, ale dla folkowego klimatu dużo lepiej sprawdzą się wszelkiego rodzaju girlandy świetlne, które przymocowałabym zamiast białych tiuli z pierwszego zdjęcia. Taki sznur lampek dodatkowo czarowałby przestrzeń i nadawał tajemniczości.
Chyba oczywistym wydaje się w tym przypadku model ustawienia stołów. Ciężko mi jest wyobrazić sobie okrągłe stoły w stodole. Przykro mi, też kocham okrągłe stoły, ale styl ludowy aż się prosi o typowo biesiadną konstrukcję. Macie tutaj do wyboru ustawienie w kształcie litery U: 

E: 
 i O:  
Dekoracja stołów dla gości i stołu prezydialnego powinna być jak najbardziej spójna z całością. Kolory przewodnie w bukietach i dodatki w postaci zbóż, owoców i warzyw do dekoracji idealnie będą współgrały z całością. Natomiast krzesła możemy sobie odpuścić. Moja propozycja, która będzie najlepiej harmonizowała z całością – ławki.
Czas na mój ulubiony fragment aranżacji – papeteria ślubna. Zaproszenia, winietki na stoły to już chyba weselna klasyka. Wiadomo, że ideałem będzie jeśli klasyczne zaproszenia, jak i winietki czy ewentualnie menu dla gości, będą miały wspólny motyw rysunkowy. Jeśli jednak, chcecie zaskoczyć swoich biesiadników, proponuję pójść o krok dalej i zamiast klasycznych papierowych winietek obdarować każdego z gości sezonowym owocem, np. jabłkiem, do którego ogonka możemy przyczepić kartkę z imieniem i nazwiskiem. Oczywiście, jeśli wiecie jak zrobić spersonalizowane jabłka z imionami na skórce (częste zjawisko w sklepach w Walentynki) – świetnie! To na pewno zrobi wrażenie. Podobnie radzę postąpić z klasyczną tablicą stołów i ich numeracją. Zamiast wielkiego brystolu na stojaku, obleczcie stóg siana babciną chustą, a do niej przypnijcie kartki z rozmieszczeniem stołów, rzecz jasna za zgodą babci! Odnośnie numeracji stołów, odpuście standardowe 1,2,3 i pobawcie się w zabawne nazwy. Często na wsi ludzie nazywają sąsiadów imionami głów rodziny, czyli mamy Jasików, Władków, Cześków – dla Waszych potrzeb użyjcie mianownika Jaśkowie, Władkowie, Cześkowie. Możecie oczywiście posłużyć się innymi nazwami i każdy stół mianować innym rodzajem zboża albo rozbawić usadzając przy stole o nazwie Warchlaczki młodzież do lat 16. ;) Wszystko zależy od Waszej inwencji, ale także od poczucia humoru Waszych gości, warto o tym pamiętać.
Punktem kulminacyjnym są oczywiście stroje Pary Młodej. Jeśli pochodzicie z bardziej kultywującego tradycję regionu, możecie po prostu przeprowadzić wywiad środowiskowy i wystąpić w strojach ludowych. Osobiście, jestem temu przeciwna, bo może się zdarzyć, że nie jesteście najbardziej związani z Waszym regionem, przez co ubiór ludowy nie będzie adekwatny i może narazić Was na śmieszność. Spokojnie, nie musicie całkowicie z tego rezygnować. Dzisiaj można wszędzie dostać drobiazgi w stylu spinek do koszuli w kształcie, w tym przypadku np. kosy bądź innego narzędzia z kategorii FOLK, czy wzorzystego krawata w kolorach przewodnich. Dla Panny Młodej znakomitym dodatkiem będzie kolorowy pas do suknie czy wianek.

Obiecałam, że wspomnę również o dopasowanej do danego stylu muzyce, menu czy strojach podwykonawców. Na początku chciałabym zastrzec, że nie zawsze warto dościgać ideału kosztem dobrej zabawy. Jeżeli wiecie, że Wasi goście najlepiej będą bawić się przy rockowych hitach, to powinno być Wasze kryterium w doborze muzyki weselnej. Możecie jedynie dodatkowo pokusić się o jakiś regionalny pierwszy taniec, co będzie niewątpliwie oryginalnym pomysłem. Podobnie rzecz ma się z jedzeniem. Myślę, że każdy kto chociaż raz był gościem weselnym wie, że po przyjęciu wspomina się najbardziej dobrą muzykę i smaczną kuchnię. No chyba, że stryjeczna ciotka kuzynki Zosi tańczyła na stole, a wujek Romek zasnął w sałatce, wtedy gwarantuję, że nikt nie będzie pamiętał przesolonej zupy. :) Tak czy inaczej, jeśli macie ochotę zabawić się w perfekcyjną parę młodą proponuję przeprowadzić szerokie poszukiwania folkowej kapeli. W dobie Internetu nie stanowi to dużego problemu, musicie tylko pamiętać o tym, że niejednokrotnie muzycy mają swoje określone obszary działalności i nie wszyscy przyjadą z Krakowa do Gdyni. Za to z menu możecie bardziej poszaleć. Wiadomo, wesele w stodole wiąże się z koniecznością zorganizowania firmy cateringowej, więc warto rozejrzeć się za taką, która w swojej ofercie ma tradycyjne polskie dania. Jeśli nie macie w tym temacie doświadczenia, proponuję wywiad z babcią i dziadkiem. W zależności od regionu można stworzyć niepowtarzalne smaki, które zakręcą łzę w oku niejednemu stryjkowi. ;)


2 komentarze:

  1. Jak dla mnie chyba zbyt odważny i szalony pomysł, ale muszę przyznać, że czytałam z otwartymi ustami już wyobrażając sobie siebie na takim weselu :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak dla mnie chyba zbyt odważny i szalony pomysł, ale muszę przyznać, że czytałam z otwartymi ustami już wyobrażając sobie siebie na takim weselu :D

    OdpowiedzUsuń