poniedziałek, 16 października 2017

Motyw przewodni - podróże

Wracamy na chwilę do tego, co kolorowe i błyszczące, a mianowicie do tematu dekoracji i motywów przewodnich. Dzisiaj mam dla Was motyw podróżniczy, a inspiracją są niedawne zaręczyny dwójki moich ulubionych podróżników. Zatem z najlepszymi życzeniami kochani, ten post jest dla Was.



DLA KOGO?
Nie znam osoby, która nie lubi podróżować. Można nie lubić pakowania, zwiedzania zabytków, leżenia plackiem na plaży, ale podróże jako takie lubi chyba każdy. Kiedy ja szukałam motywu przewodniego dla naszego wesela, zastanawiałam się, co widzą moi bliscy, kiedy myślą o nas jako parze. Szukałam symboli, znaków, obrazów, które w jakiś sposób definiują nas, nasze aktywności. Tworząc profil pary, która mogłaby wykorzystać motyw podróży, od razu nasuwa mi się dwoje roześmianych zapaleńców z plecakami, pozujących na tle egzotycznych krajobrazów w słomkowych kapeluszach.
Mój pro tip: jeśli Wasi znajomi, mają problem żeby złapać Was na kawę w kraju, to znak, że motyw podróży może być dla Was idealny.

KOLORY


Pierwsze co mi się nasuwa, to Wasze ulubione destynacje lub środki lokomocji. Być może morskie klimaty będą najbardziej do Was pasowały, ale nic nie stoi na przeszkodzie żeby przykładowo poszukać charakterystycznych barw danego regionu, do którego najchętniej się wyprawiacie.

AKCENTY W PAPETERII ŚLUBNEJ

Na papeterię ślubną składają się m.in. zaproszenia, winietki, numery stołów, zawieszki na alkohol itp. Powyżej kilka poglądowych zdjęć, które mogą Was zainspirować.



Na zaproszenia aż się prosi pocztówka z Waszym zdjęciem z jednej z egzotycznych podróży. Winietki wystylizowałabym na koperty z ciekawym znaczkiem pocztowym, a na odwrocie dla każdego gościa dopisałabym miasto, które powinien odwiedzić.
Numery stołów. Zacznijmy od tego, że nie numerowałabym stołów, tylko nazywała. Nazwy możemy wymyślić przeróżne, od kontynentów, po nazwy środków lokomocji itp. Jeśli wybierzecie przykładowo nazwy państw, zamiast standardowych tablic, na każdym ze stołów postawiłabym globus albo fragment mapy w ramce z wyraźnie zaznaczoną nazwą państwa.


ARANŻACJA PRZYJĘCIA
No bo kto powiedział, że wszystko musi wyglądać zawsze tak samo. Wprowadzenie autorskich akcentów do weselnej biesiady dla jednych będzie zbędnym „zawracaniem głowy”, a inni z pewnością docenią kreatywność. Jedno jest pewne, wszystkich nie uszczęśliwicie, dlatego ważne jest to, abyście Wy czuli się spójni z Waszą wizją.
Jeśli miałabym coś podpowiedzieć, to zaczęłabym od menu. Rosół i kotlet zdążyły nam się już chyba przejeść, więc może warto pomyśleć o dniach korespondujących z motywem przewodnim wesela. Oczywiście z wyczuciem i umiarem.
Załóżmy jednak, że nie jesteście na tyle odważni, żeby zaserwować wszystkim gościom kalmary. Co powiecie zatem na delikatną modyfikację stołu wiejskiego/słodkiego/rybnego czy, jaki tam nie przyjdzie Wam w pierwszej chwili do głowy. Zamiast tradycyjnie wywieszonych kiełbas i bimbru, może stół z azjatyckimi przysmakami?

Jeśli macie na tyle podróżniczych doświadczeń, aby pochwalić się znajomością tradycji weselnych z innych części świata, czemu by nie wpleść ich podczas Waszego przyjęcia? Może być to związane z oczepinową zabawą albo składaniem życzeń Parze Młodej, czy też wyjątkowym obdarowywaniem gości.

DEKORACJA
Tutaj uwaga, wiem że nie każdy podchwyci moją wizję, bo jest ona dosyć odważna. Wynika to z faktu, że lubię nowości, a kwiaty na każdym ze stołów do nich nie należą. Za to stara walizka, na której ułożymy stosik map lub atlasów wygląda niesamowicie.


Ściankę za Parą Młodą ozdobiłabym kulkami zwisającymi na sznurkach, z których niektóre byłby odzwierciedleniem małych globusików albo klasycznie rozświetliła drobnymi lampkami.




Wiem, że wiele z moich pomysłów mogą wydać Wam się szalone, a jako całość, zbyt abstrakcyjne. Spieszę z wyjaśnieniem. Wszystkie wpisy odnośnie inspiracji, powinniście traktować jako zbiór moich pomysłów. Nie jest to projekt spójnej całości, bo wszystkiego na raz nie sposób wykorzystać. Myślę jednak, że jeśli zaczerpniecie stąd dwa, trzy rozwiązania, Wasz dzień może nabrać wyjątkowego charakteru, który goście wspominać będą długie lata ;) 

wtorek, 26 września 2017

Próba przed ślubem, czyli 25 pytań, które ujarzmią stres

Próba. „Takie to jakieś amerykańskie i w ogóle to wymyśliłaś coś, nie wiadomo po co.” 
Dobrze, niech będzie. Zatem kilka pytań. 

  1. Jak wchodzicie do Kościoła? Panna Młoda z tatą czy z narzeczonym?
  2. Czy zaczynacie wchodzić po pierwszych dźwiękach marsza czy czekacie na dzwonek?
  3.  Czy organista najpierw gra marsz, a potem pieśń na wejście, czy od razu pieśń na wejście?
  4. Jak długo organista gra marsza?
  5. Czy wokalistka/organista śpiewa od razu pieśń na wejście, jeśli tak ile zwrotek? 
  6. Czy pieśń nie skończy się, gdy wy będziecie w połowie drogi do ołtarza?
  7. Jak szybko będziecie szli spod drzwi do ołtarza?
  8. Czy wokalistka zaśpiewa na wejście dwie zwrotki i będziecie czekać stojąc przed ołtarzem?
  9. Czy Tata odprowadziwszy Pannę Młodą przekazuje jej rękę Panu Młodemu, podaje mu rękę, całuje córkę, składa życzenia?
  10. Czy Pan Młody odprowadza Pannę Młodą do krzesła, czy każde idzie w swoją stronę?
  11. Czy świadkowa czuwa nad welonem Panny Młodej i w jakich sytuacjach/w których momentach Mszy?
  12. Czy ksiądz pytając o postanowienia (przed przysięgą) kieruje mikrofon do obojga, czy do każdego z osobna?
  13. Czy podczas hymnu do Ducha Świętego zebrani klęczą czy stoją?
  14. Czy po przysiędze następuje pocałunek Pary Młodej czy nie?
  15. Czy Pan Młody po przysiędze odprowadza małżonkę, czy Młodzi rozchodzą się do swoich krzeseł?
  16. Czy osoba czytająca modlitwę wiernych wie, w którym momencie Mszy Świętej powinna podejść do mikrofonu?
  17. Czy podczas przekazania znaku pokoju Para Młoda podchodzi do rodziców?
  18. Czy podczas uroczystego błogosławieństwa Państwo Młodzi klęczą czy stoją?
  19. Czy po błogosławieństwie a przed marszem weselnym organista odgrywa pieśń na wyjście?
  20. Czy podczas pieśni na wyjście (przed marszem weselnym) ksiądz składa Parze Młodej życzenia?
  21. Jak długo trwa pieśń na wyjście?
  22. Czy podczas pieśni na wyjście Państwo Młodzi składają kwiaty na ołtarzu? Czy na ołtarzu głównym?
  23. Czy tradycja parafialna przewiduje, że podczas pieśni na wyjście Para Młoda odbywa mini-procesję wokół ołtarza?
  24. Czy kiedy rozlega się marsz weselny, Pan Młody podchodzi do Panny Młodej i biorąc ją za rękę wychodzą razem z Kościoła?
  25. Czy kiedy rozlega się marsz weselny, Państwo Młodzi odchodzą od ołtarza każdy w swoją stronę i spotykają się dopiero na środku?
Jeśli nadal sądzicie, że ślub na spontanie to dobry pomysł, dajcie znać w komentarzach. Może następny post będzie dotyczył ślubnych wpadek. ;) 

poniedziałek, 18 września 2017

5 spraw, o których mogłaś zapomnieć przygotowując ślub i wesele


Dzień "przed"



Dekoracja sali, przymiarki sukni, kwiaty w Kościele i ostatnie szlify przed pierwszym tańcem – zapewne tak może wyglądać gorączkowy „one day before”, każdej z nas. Czy to dobrze, czy źle – nie ważne. Wiem jedno, nie chciałabym w ten sposób spędzić ostatniego panieńskiego wieczoru. Z drugiej strony szalona noc w damskim gronie, nie jest najlepszym pomysłem przed tak ważnym dniem. Zatem, co robić? Ręka do góry, która z Was zaplanowała sobie romantyczną randkę z narzeczonym albo miły, rodzinny wieczór w gronie najbliższych. Co zatem powiecie na krótki post z kilkoma moimi pomysłami na przyjemne spędzenie tego wieczoru?

Ceremonia ślubna




Większość z Was być może trafiła tutaj z fanpage’a oprawy wokalnej ślubu, którą oferuję parom. W związku z tym, możecie śmiało mi zaufać – na kilku ślubach byłam i trochę już widziałam. Od zapłakanej Panny Młodej, po surfującego na welonie Pana Młodego J Tak czy inaczej, moją uwagę przykuwa fakt, jak wiele spraw Młodzi oddają w ręce podwykonawców. Zrozumiałe jest to w przypadku spraw, na których się nie znają. Być może też część niedopatrzeń wynika, z tego, że nie wiedzieli, że mogą przykładowo wybrać czytanie czy tekst psalmu. A szkoda, bo piękny charakter nadaje mszy aktywność zgromadzonych podczas ceremonii. Na temat tego, jak dobrze zaplanować ceremonię ślubną, też chciałabym przygotować oddzielny post. Co Wy na to?


Transport gości po weselu




Tutaj z lekkim marginesem podrzucam Wam temat, bo wiem, że wiele par bardzo starannie dba o swoich gości, również pod kątem ich transportu. Mam tutaj na myśli szczególnie powrót z wesela w późnych godzinach nocnych. Możemy się oczywiście spierać, czy to należy do obowiązków gospodarzy, czy nie i każdy prawdopodobnie będzie miał rację, ale wiem jedno. Nic tak nie psuje zabawy, jak pusta sala taneczna, więc chyba nie chcemy, by nasi goście uciekali z balu przed północą. Sposobów na rozwiązanie tej kwestii jest kilka. Możemy zatrudnić kierowcę, któremu powierzymy własny samochód, ale równie dobrze, dogadać się z tzw. „kumplem pod telefonem”, który co pół godziny będzie rozwoził kolejną turę biesiadników.

Dzień "po"

Wbrew pozorom to również ważny dzień, bo pierwszy dla Was jako Męża i Żony. Pod warunkiem, że nie zaplanowaliście poprawin, prawdopodobnie czeka Was rozwożenie tzw. pozostałości po imprezie. Mam tutaj na myśli kwiaty, alkohol, ciasto, może nawet jedzenie. Wszystko zależy od sali, jednak tak czy inaczej, wieczór na pewno będziecie mogli jakoś zagospodarować. Jeśli nie wyruszacie skoro świt w podróż poślubną, to zaplanujcie swoją pierwszą małżeńską randkę. O małżeństwo trzeba dbać i to już od pierwszych godzin, absolutnie.

 

Zdjęcia dla gości

Ten punkt, możecie potraktować jako ciekawostkę/pomysł, ponieważ jest to moje osobiste spostrzeżenie, którego nie konsultowałam z innymi osobami, ale kto by nie chciał dostać zdjęć z wesela? Zaskoczcie mnie i powiedzcie, że macie na to jakiś inny pomysł, niż wysłanie mailowo wszystkich zdjęć do wszystkich, którzy chęć ich posiadania wyrażą. Niech będzie, że to moja fanaberia, ale marzy mi się takie skromne podziękowanie każdemu z osobna, za jego obecność poprzez ofiarowanie (czy też przesłanie pocztą) kilku wywołanych zdjęć z wesela, na których są Ci goście właśnie. W bonusie dorzuciłabym jedno reprezentacyjne zdjęcie Pary Młodej z sesji plenerowej. Nie wiem, czy ten pomysł przypadł Wam do gustu, ale wydaje mi się, że goście mogliby być bardzo mile zaskoczeni, takim spersonalizowanym upominkiem.

środa, 11 stycznia 2017

Coś więcej niż dekoracje, czyli rys przygotowań od wewnątrz

Bez względu na to, czy jako świeżo upieczona narzeczona już przebierasz nóżkami, żeby rozpocząć przygotowania do wesela, czy jeszcze nie nacieszyłaś się nowym statusem w związku, a już cały świat oczekuje od Ciebie podejmowania trudnych decyzji, ten post jest dla Ciebie. Przedstawiam Ci trzy rzeczy, które na pewno warto zrobić, zanim pochłoną Cię formalności i przygotowania.

1. Zadbaj o swoje ciało.

Podobno każda przyszła Panna Młoda, niezależnie od wyjściowej wagi, planuje schudnąć do wesela. Kwestię stosowania diety i odpowiedniego treningu pozostawiam specjalistom, ale warto skupić się na samej idei. Czy warto dostosowywać swój rozmiar do wymarzonego modelu sukni, albo w szaleńczym tempie zrzucać zbędne kilogramy na kilka tygodni przed uroczystością? Osobiście jestem przeciwniczką takich rozwiązań. Każda z nas w dniu zaręczyn ma określoną budowę i wagę ciała. Jeśli od dawna pracujesz nad sylwetką i zasadniczo dbasz o siebie, zastanów się nad tym, jak chciałabyś wyglądać, ale przede wszystkim czuć się w ten wielki dzień. Mdlejąca Panna Młoda będzie tak samo źle wspominana, jak ta z pękającą w szwach sukienką. Co do sukienki zresztą, sam jej zakup w wielu poradnikach dotyczących planowania wesela sugerowany jest na około 6 miesięcy przed ślubem. To całkiem sporo czasu.  Wybierz zatem taką kreację, która pasuje do Twojego rozmiaru już w dniu zakupu/ostatniej przymiarki i zamiast zostawiać zapas, zaplanuj 6 miesięcy tak, abyś Tego Dnia czuła się w niej swobodnie i komfortowo. Co ważne, od dnia zaręczyn do momentu kupna sukni zazwyczaj zostaje znacznie więcej niż pół roku. Przez ten czas warto zadbać, aby w dniu zakupu/ostatniej poprawki krawieckiej, nasza sylwetka była już tą docelową. O to jak to zrobić, żeby w połowie drogi nie nabawić się kontuzji albo co gorsza anemii, warto spytać profesjonalistę. Kiedy motywowana przez internetowych doradców biegałam na siłownię i codziennie wyszukiwałam nowe, ciekawe ćwiczenia mój narzeczony (z wykształcenia trener personalny), któregoś dnia słuchając moich przechwałek o tym, jakie to super ćwiczenie właśnie robię, otworzył z przerażeniem oczy – „I nikt nie przyszedł Cię poprawić?” Tym samym ostatecznie porzuciłam plany skomplikowanych treningów bez kontroli specjalisty.
2. Zadbaj o swój umysł.

Nasza psychika to jedna z tych sfer, która często płata nam figle podczas różnych ważnych wydarzeń w naszym życiu i o tyle, o ile ciężko będzie niektórym z nas zapanować nad wzruszeniem w dniu ślubu, to wydaje mi się, że z powodzeniem możemy powalczyć o odrobinę więcej spokoju i harmonii wewnętrznej tego dnia. Mam na myśli jakiś rodzaj strachu i niepewności, które często pojawiają się w głowach przyszłych małżonków tuż przed rozpoczęciem uroczystości. Ostatnio, świadoma swojej przewrotnej natury, kierowana obawą wykonania spektakularnej ucieczki sprzed ołtarza, wpadłam na pomysł, jak odrobinę oswoić się z perspektywą małżeństwa. Ktoś bardzo mądry powiedział mi, że miłość jest jak sól kuchenna. Na co dzień jej nie zauważamy, ale kiedy zapominamy posolić ziemniaki, natychmiast orientujemy się, jak jest istotna. Dlatego też postanowiłam częściej zdawać sobie sprawę z jej znaczenia. Wyobraźcie sobie, że od dnia zaręczyn, do dnia ślubu codziennie zapisujecie na małej kartce coś, co w narzeczonym Was szczególnie pociąga, urzeka, coś co tego dnia zrobiło na Was choćby najmniejsze wrażenie albo coś za co jesteście mu po prostu wdzięczne. Niech to będą drobnostki, jak np. zrobił mi pyszną kawę albo bardziej generalnie szacunek, zaufanie, dobroć. Możecie przeznaczyć na te karteczki słoik albo kopertę. Niech to będzie Wasze The Best of My Fiancé/Fiancée. Wydaje mi się, że jest spora szansa, że kiedy w dzień ślubu opanuje Was paraliżujący stres, wspomnienie takiej „listy przebojów”, może Wam odrobinę pomóc.

3. Zadbaj o swoją duszę.

To punkt dla bardziej uduchowionych, ale zdecydowanie jeden z najistotniejszych w moim odczuciu, bez względu na poglądy i wiarę. Czym jest dla mnie małżeństwo? Jaką chcę być żoną/mężem? Co oznaczają dla mnie słowa przysięgi małżeńskiej i czy aby na pewno je rozumiem? A może zwyczajne, jak być dobrym małżonkiem i wytrwać w związku na całe życie? Czasem się zastanawiam, czy aby na pewno wszystkie małżeństwa zostały zawarte w sposób ważny, tj. z pełną świadomością i rozeznaniem? Czy wszyscy małżonkowie wypowiadający słowa przysięgi mieli w dniu ślubu świadomość ich znaczenia? Obawiam się, że można byłoby wysnuć dość przerażający wniosek zagłębiając się w ten temat. Warto jednak zadać sobie powyższe pytania i zmusić się do udzielenia na nie odpowiedzi przed samym sobą. Sposobów jest mnóstwo. Można rozmawiać ze znajomymi małżeństwami, rozpytywać o recepty na udany związek rodziców albo dociekać o rozwiązania problemów najczęściej w związkach występujących. Można zagłębiać się bardziej w to, co o małżeństwie mówi Biblia, czy inne źródło wiary, w zależności od osobistych poglądów. Tak czy inaczej, na pewno warto poszukać także odpowiedzi w oparciu o nasze własne odczucia. Ja wiem, że daleka droga przede mną i cieszę się z tego okresu narzeczeństwa, bo mogę sobie pewne kwestie dokładnie przemyśleć, ułożyć w głowie, skonfrontować z moimi cechami, zwłaszcza tymi, które potencjalnie temu małżeństwu mogłyby zagrozić. Cel jaki sobie wyznaczyłam na ten czas – znaleźć te małe wredne demonki w sobie, dokładnie poznać i umiejętnie rozbroić. 

Tak, czy inaczej fajnie do małżeństwa przygotować się także od tej drugiej strony. Dekoracje, zaproszenia i sukienki to wbrew pozorom małe piwo, przy tym jaką pracę trzeba wykonać nad sobą, żeby wejść w ten nowy etap choć odrobinę przygotowanym.